Podróże

New Forest: patrz, nie zbieraj na gruntach Forestry England

Potwierdzone niezależnieGB· Redakcja MykoRadarEnglish

Jeden z najbogatszych grzybowo lasów Wysp Brytyjskich jest jednocześnie miejscem, gdzie zarządca prosi wprost: patrz, ale nie zrywaj. I ma po temu powody.

Joana Kruse joanaimages.com, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

To jest wyjątek, od którego warto zacząć całą tę serię, bo pokazuje coś, o czym przy planowaniu grzybowej podróży łatwo zapomnieć. Prawo krajowe nie rozstrzyga sprawy do końca. Ostatnie słowo ma zarządca konkretnego terenu, a jego decyzja bywa zupełnie inna niż to, co pozwala ustawa.

Brytyjskie prawo karne jest wobec zbierania łagodne. Artykuł 4 ustęp 3 Theft Act z 1968 roku mówi, że zerwanie dziko rosnącego grzyba nie jest kradzieżą, o ile nie następuje dla wynagrodzenia ani na sprzedaż. Można więc z tekstu ustawy wyciągnąć wniosek, że zbieranie na własny użytek jest w Anglii bezpieczne prawnie.

W New Forest ten wniosek jest błędny. Forestry England, zarządca lasu, formułuje to bez cienia dwuznaczności: zbieranie grzybów nie jest dozwolone, a osoby, które zauważą coś podejrzanego, proszone są o telefon pod numer 0300 067 4601. Zgłoszenia są przekazywane policji. Nie ma tu limitu ilościowego, którego można by pilnować, ani rozróżnienia na zbiór własny i handlowy. Jest zakaz.

Podstawy są dwie i warto je rozdzielić. Pierwsza dotyczy gatunków chronionych. Część grzybów jest na tyle rzadka i wrażliwa, że trafiła na listę gatunków objętych ochroną w załączniku 8 do Wildlife and Countryside Act z 1981 roku, i ich zrywanie jest nielegalne nawet w celach naukowych. To jest zakaz ustawowy, obowiązujący wszędzie, nie tylko tutaj.

Druga podstawa jest inna i to ona przesądza o zakazie na całej powierzchni. Zarządca gruntu może ustalać zasady korzystania z terenu, którym zarządza, niezależnie od tego, czy dana czynność jest przestępstwem. Forestry England korzysta z tego uprawnienia i po prostu nie zgadza się na zbiór. Zbieracz, który przyjedzie z egzemplarzem ustawy z 1968 roku w ręku, będzie miał rację co do prawa karnego i jednocześnie będzie łamał zasady miejsca, w którym stoi.

Uzasadnienie merytoryczne jest podane wprost i nie sprowadza się do ochrony pojedynczych gatunków. Grzyby są opisane jako niezbędne dla ekosystemu New Forest i dla całej sieci życia w nim: rozkładają materię, uczestniczą w obiegu składników i podtrzymują cykle życiowe bezkręgowców. Argument dotyczy więc funkcji, a nie rzadkości. Nawet pospolity gatunek coś tam robi.

Osobno pojawia się argument bezpieczeństwa, sformułowany krótko i bez patosu: zostaw grzyby w spokoju, bo mogą być trujące albo rzadkie. Zestawienie tych dwóch powodów w jednym zdaniu jest charakterystyczne dla brytyjskiego podejścia, w którym zbieranie dzikiej żywności nigdy nie stało się powszechne i traktowane jest raczej jako ryzykowna ciekawostka niż jako norma.

Nie znaczy to, że po grzyby nie ma tam po co jechać. Zarządca sam zauważa, że grzyby świetnie się ogląda i wyjątkowo dobrze wychodzą na zdjęciach. Wyprawy edukacyjne są możliwe, ale wymagają wcześniejszej zgody: organizatorzy wypraw grzybowych muszą wystąpić do Forestry England o pozwolenie, a razem z nim dostają szczegółowe warunki. Innymi słowy, wejście w las z przewodnikiem i notatnikiem jest przewidziane, wejście z koszem nie.

To rozróżnienie jest warte uwagi, bo pokazuje, że zakaz nie wynika z niechęci do samego zainteresowania grzybami. Zarządca nie zamyka lasu przed mykologami ani przed nauczycielami — zamyka go przed wynoszeniem. Dla kogoś, kto jedzie oglądać, oznaczać i fotografować, New Forest pozostaje jednym z najlepszych adresów w Europie Zachodniej, a przy tym takim, w którym akurat nie trzeba się spieszyć przed innymi zbieraczami.

Dla przyjezdnego z Europy Środkowej to jest zderzenie kulturowe, nie prawne. New Forest jest lasem starym, wypasanym i wyjątkowo bogatym grzybowo — właśnie dlatego, że przez stulecia nikt go nie przeorał ani nie zamienił w plantację. Ten sam zestaw cech, który czyni go tak atrakcyjnym dla zbieracza, jest powodem, dla którego zarządca zbioru nie dopuszcza.

Warto się zatrzymać przy argumencie ekologicznym, bo jest mocniejszy, niż się wydaje na pierwszy rzut oka, i przewija się przez całą tę serię. Owocnik, który zabieramy, jest organem rozrodczym, a nie całym organizmem — grzybnia zostaje w glebie i zwykle przeżywa zbiór. Gdyby to był jedyny efekt, spór o zbieranie byłby sporem o zarodniki. Ale owocnik jest jednocześnie pokarmem i miejscem rozwoju dla dziesiątek gatunków bezkręgowców, a w starym lesie te zależności są gęste i wyspecjalizowane. Kiedy zarządca mówi o cyklach życiowych bezkręgowców, mówi właśnie o tym: zabranie owocnika nie zabija grzyba, ale wycina ogniwo z łańcucha, który się na nim opiera.

Drugi powód, dla którego akurat tutaj postawiono na zakaz całkowity, ma naturę arytmetyczną. New Forest leży w zasięgu godzinnego dojazdu z gęsto zaludnionego południa Anglii, a jednocześnie jest lasem stosunkowo niewielkim jak na skalę presji, którą przyjmuje. Limit ilościowy działa tam, gdzie zbieraczy jest niewielu, a las duży. Odwrócenie tych proporcji sprawia, że każdy limit rozsądny dla jednej osoby daje w sumie liczbę nie do przyjęcia — i wtedy zarządcy zostaje wybór między systemem pozwoleń a zakazem. Anglia wybrała zakaz, bo jest tańszy w egzekwowaniu i nie wymaga żadnej administracji.

Praktyczny wniosek jest prosty i wart zapamiętania przy każdej zagranicznej wyprawie. Zanim sprawdzisz, ile kilogramów wolno wynieść, sprawdź, czy w ogóle wolno cokolwiek wynieść z tego konkretnego terenu. Ustawa mówi o kraju, tabliczka przy wjeździe mówi o lesie, w którym właśnie stoisz, i to ona jest wiążąca. W New Forest odpowiedź brzmi: nic.

Oglądaj i fotografuj — nie zbieraj na gruntach Forestry England

Na stronie „Fungi” Forestry England prosi wprost: patrz, ale nie zbieraj; zbieranie grzybów na zarządzanych przez tę instytucję terenach New Forest jest niedozwolone. Zakres zarządzania ma znaczenie, bo szerszy New Forest obejmuje grunty różnych właścicieli. Poza wskazanymi terenami trzeba ustalić właściciela i lokalną regułę, zamiast rozciągać jeden zakaz na cały krajobraz. Jesień jest najlepszym czasem obserwacji, nie zaproszeniem do koszyka. Przed wyjazdem należy otworzyć stronę prac: 29 sierpnia 2026 r. Anderwood pozostawał zamknięty po wandalizmie, mostek North Gate był zamknięty do odwołania, a od 2 września zapowiedziano prace w Deerleap. Wybrane trasy są dostępne, ale nie cały las.

Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.