Ciekawostki
Zieleń renesansowej intarsji wytworzył grzyb
Zieleń XV-wiecznych intarsji pochodzi z topolowego drewna skolonizowanego przez Chlorociboria. Barwnikiem jest trwała niebieskozielona ksylindeina.
W intarsjach z XV wieku — obrazach układanych z kawałków forniru — pojawiają się elementy o niebieskozielonej barwie, których nie da się wyjaśnić żadnym ówczesnym barwnikiem do drewna. W 1992 roku Robert Blanchette, Antoine Wilmering i Mechthild Baumeister opublikowali w „Holzforschung" analizę takiego materiału. Barwa okazała się skutkiem działania grzyba z rodzaju Chlorociboria, a nie zabiegu warsztatowego.
Grzyb wytwarza ksylindeinę, pigment przenikający drewno na wskroś i wybarwiający je równomiernie. Efekt jest trwały i odporny na światło znacznie lepiej niż większość barwników roślinnych z epoki, dlatego przetrwał w zabytkach pięćset lat. Rzemieślnicy nie musieli — i nie potrafili — go otrzymać: drewno zbierano w lesie już przebarwione, jako surowiec o gotowej barwie, tak samo jak wybierało się słój czy usłojenie.
Sam grzyb jest przy tym niepozorny. Owocniki Chlorociboria aeruginascens to miseczki wielkości kilku milimetrów, pojawiające się rzadko i tylko przy odpowiedniej wilgotności. Przez większość czasu jedynym śladem jego obecności jest właśnie kolor rozłożonej gałęzi leżącej w ściółce. Grzybnia jest tu widoczna nie jako organizm, lecz jako plama na materiale, który zmienia.
Ta sama zieleń wróciła w XIX wieku w angielskim rzemiośle Tunbridge ware, gdzie przebarwione drewno stosowano w drobnej mozaice. Historia ma też ciąg dalszy w laboratoriach: ksylindeina jest badana jako naturalny pigment o wyjątkowej odporności na fotodegradację. Materiał, który przez pięćset lat nie wyblakł w skrzyni ołtarzowej, jest dobrym punktem wyjścia.
W polskich lasach zielone drewno da się znaleźć bez trudu, jeśli wie się, czego szukać. Wystarczy przewrócić butem leżącą gałąź liściastą w wilgotnym miejscu — najczęściej dębową, bukową albo leszczynową — i sprawdzić przełam. Barwa jest wyraźna nawet wtedy, gdy owocników nie ma i długo ich nie będzie. Grzyb należy do rozkładających drewno saprotrofów i nie jest ani rzadki, ani chroniony — niepozorny jest tylko jego owocnik.
Co naprawdę pokazują dane
Zieleni nie namalowano na powierzchni: rzemieślnicy wybierali drewno wcześniej skolonizowane przez Chlorociboria. Badacze pobrali mikroskopijne próbki z XV-wiecznego studiolo z Gubbio oraz intarsji Fra Giovanniego da Verona z około 1500 roku. W zielonej topoli znaleźli strzępki w naczyniach, włóknach i miękiszu oraz osady pigmentu skupione przy skolonizowanych komórkach. Sąsiednie fragmenty dębu i orzecha nie zawierały takich strzępek, a mikroanaliza rentgenowska nie wykazała wysokich stężeń metali oczekiwanych po barwniku mineralnym. Układ odpowiadał współczesnemu drewnu barwionemu przez Chlorociboria. Trwały niebieskozielony związek nazywa się ksylindeiną. Badanie potwierdza przyczynę grzybową w konkretnych dziełach, lecz zwykle nie pozwala rozstrzygnąć między podobnymi gatunkami C. aeruginosa i C. aeruginascens wyłącznie na podstawie dawnego pigmentowanego drewna.
Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.