MykoRadar

Grzyby Ötziego: apteczka, hubka czy zestaw narzędzi?

Recenzowane naukowoIT· Redakcja MykoRadar

Człowiek Lodu niósł co najmniej dwa rodzaje hub, lecz archeologia oddziela dobrze udokumentowane zastosowanie ognia od hipotezy o leczeniu.

Grzyby Ötziego: apteczka, hubka czy zestaw narzędzi?
Alexis Garretson, CC0, via Wikimedia Commons

Gdy w 1991 roku w Alpach Ötztalskich odnaleziono zmumifikowane ciało człowieka sprzed ponad pięciu tysięcy lat, zachowało się z nim coś więcej niż skóra i ubranie. Ekwipunek Ötziego obejmował łuk, siekierę, pojemniki, materiały do rozpalania ognia oraz fragmenty grzybów. To rzadki przypadek, w którym nie trzeba wnioskować o użyciu hub wyłącznie ze śladów na stanowisku: konkretne kawałki przetrwały przy konkretnej osobie. Nadal jednak droga od przedmiotu do funkcji wymaga ostrożności. Badanie mykologiczne opublikowane przez Ursulę Peintner, Reinholda Pödera i Thomasa Pümpela rozpoznało dwa taksony. Pierwszym był porek brzozowy, dziś nazywany Fomitopsis betulina, wcześniej Piptoporus betulinus. Dwa kawałki były przewleczone przez pasek skóry. Drugim był hubiak pospolity Fomes fomentarius, którego materiał znaleziono w zestawie związanym z ogniem. Oba grzyby tworzą twarde, trwałe owocniki na drzewach, ale różnią się właściwościami i kontekstem znaleziska. Wewnętrzna warstwa hubiaka po odpowiedniej obróbce daje materiał znany jako amadou. Łatwo chwyta iskrę i utrzymuje żar, dlatego przez stulecia służył jako hubka, a także jako miękki materiał użytkowy. W wyposażeniu Ötziego znaleziono substancje i narzędzia tworzące zestaw do przenoszenia oraz wzniecania ognia. Tutaj interpretacja jest mocna: właściwości materiału, miejsce w ekwipunku i późniejsze tradycje technologiczne wskazują w tym samym kierunku. Porek brzozowy rodzi więcej pytań. Rośnie przede wszystkim na brzozach, a jego owocniki mogą zawierać związki biologicznie aktywne. W literaturze popularnej kawałki Ötziego szybko stały się „prehistoriczną apteczką”, czasem nawet konkretnym lekiem przeciw pasożytom jelitowym. Hipoteza jest możliwa, ale dowód słabszy niż w przypadku hubki. Sam fakt, że grzyb ma aktywne związki w badaniach laboratoryjnych, nie pokazuje dawki, sposobu podania ani intencji człowieka sprzed pięciu tysięcy lat. Przewleczenie fragmentów na skórzanym pasku sugeruje, że były przenoszone celowo i miały być dostępne. Mogły służyć jako materiał leczniczy, opatrunkowy, użytkowy albo element o znaczeniu dziś nieczytelnym. Archeolog nie powinien wybierać najbardziej atrakcyjnej opowieści tylko dlatego, że pasuje do współczesnego zainteresowania „naturalną medycyną”. Właściwe pytanie brzmi: które cechy znaleziska odróżniają konkurencyjne funkcje? Bez pozostałości przygotowanego wywaru, narzędzia aplikacji lub wyraźnego śladu użycia odpowiedź pozostaje probabilistyczna. Równie łatwo popełnić błąd w drugą stronę i uznać pradziejowego użytkownika za przypadkowego zbieracza. Ötzi znał krajobraz na tyle, by dobrać różne materiały do odmiennych zadań: drewno kilku gatunków, włókna, korę, skórę i minerały. Obecność dwóch hub wskazuje na rozpoznawanie właściwości, nawet jeśli nie potrafimy odtworzyć całej klasyfikacji. Wiedza praktyczna nie musiała przypominać atlasu z łacińskimi nazwami. Mogła opierać się na drzewie gospodarzu, fakturze, zachowaniu przy suszeniu i ogniu. Zmiana nazw naukowych pokazuje jeszcze jeden problem komunikacji. Starsze publikacje mówią o Piptoporus betulinus, nowsze o Fomitopsis betulina. To ten sam organizm w sensie materiału archeologicznego, przeniesiony po rewizjach systematyki. Czytelnik, który szuka wyłącznie aktualnej nazwy, może nie odnaleźć pierwotnego artykułu. Dobry opis podaje synonim i odsyła do okazu, zamiast tworzyć wrażenie, że dwie nazwy oznaczają dwa grzyby w wyposażeniu. South Tyrol Museum of Archaeology prezentuje ekwipunek jako system. Pojemniki z kory brzozowej, żar, hubka i krzemienne narzędzia miały znaczenie podczas przekraczania wysokich przełęczy, gdzie suchy opał i bezpieczny ogień nie są oczywiste. Grzyb nie jest tu ozdobnym „sekretem przodków”, lecz lekkim materiałem o powtarzalnych właściwościach. Technologia zaczyna się od obserwacji organizmu: które warstwy dają się oddzielić, jak reagują na suszenie i czy przechowują żar. Nie oznacza to, że współczesny turysta powinien zrywać hubiaki i eksperymentować na stanowisku. W parkach oraz rezerwatach obowiązują lokalne przepisy, a martwe i osłabione drzewa z hubami są elementem siedliska. Przygotowanie amadou wymaga wiedzy i nie jest metodą awaryjną lepszą od nowoczesnego zestawu. Archeologiczna rekonstrukcja ma sens w kontrolowanych warunkach, gdy dokumentuje się materiał, proces i porównuje wynik z rzeczywistymi śladami. Historia Ötziego jest ciekawa właśnie dlatego, że mieści trzy poziomy pewności. Najpewniejsza jest identyfikacja materiału wykonana na podstawie budowy grzybów. Mocna jest interpretacja Fomes fomentarius jako części technologii ognia, wsparta kontekstem zestawu. Ostrożną hipotezą pozostaje lecznicza rola Fomitopsis betulina. W materiałach popularnych te poziomy często sklejają się w jedno zdanie: „miał przy sobie lecznicze grzyby”. Zdanie zapamiętuje się łatwo, lecz traci metodę. Stan zachowania materiału także wpływa na wniosek. Lód, wysuszenie, mikroorganizmy i kontakt z otoczeniem przez tysiące lat zmieniają związki chemiczne oraz powierzchnię. Współczesny owocnik nie jest idealnym odpowiednikiem zabytku, a wynik eksperymentalnej rekonstrukcji pokazuje możliwość, nie intencję Ötziego. Dlatego badacze zestawiają anatomię, kontekst i porównania zamiast opierać funkcję na jednym współczesnym zastosowaniu. Muzealna ekspozycja musi skompresować tę niepewność do podpisu, ale odbiorca może wrócić do publikacji pierwotnej. Artykuł Peintner, Pödera i Pümpela podaje materiał oraz sposób oznaczenia, a muzeum pokazuje szerszy zestaw wyposażenia. Czytane razem źródła ograniczają ryzyko, że pojedynczy fragment grzyba zostanie wyjęty z technologicznego kontekstu całej podróży i zamieniony w reklamową ciekawostkę. Można z tego wyprowadzić praktyczną zasadę czytania archeologii. Najpierw pytamy, co fizycznie znaleziono i jak to oznaczono. Następnie sprawdzamy położenie przedmiotu, ślady obróbki oraz analogie. Na końcu oddzielamy zastosowanie prawdopodobne od możliwego. Dzięki temu grzyby Ötziego nie potrzebują sensacyjnej etykiety. Już jako świadectwo precyzyjnego doboru materiałów, przenoszenia ognia i wiedzy o alpejskim środowisku są wyjątkowo bogatym źródłem.

Owocnik hubiaka pospolitego Fomes fomentarius
Wewnętrzna warstwa hubiaka może po obróbce służyć jako materiał chwytający iskrę. · Dan Molter / Mushroom Observer, CC BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0

Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.