Osoby
Mary Elizabeth Banning
Amerykańska mykolożka bez etatu i bez laboratorium, która opisała i namalowała grzyby Marylandu, publikując je w „Botanical Gazette".
- Najważniejsze osiągnięcie
Grzyby Marylandu opisane i namalowane bez zaplecza instytucjonalnego
- Wpływ na mykologię
Udokumentowała lokalną mykobiotę akwarelą — metodą, która zachowuje to, co ginie w zielniku.
Mary Elizabeth Banning (1822–1903) prowadziła badania mykologiczne w stanie Maryland w drugiej połowie dziewiętnastego wieku, poza jakąkolwiek instytucją. Nie miała stanowiska uniwersyteckiego, pensji ani dostępu do zbiorów porównawczych, jakimi dysponowali jej korespondenci. Publikowała mimo to: jej praca „Maryland Fungi" ukazała się w 1881 roku w „Botanical Gazette", w dwóch częściach.
Główne dzieło jej życia nie było jednak artykułem. Był to rękopis o grzybach Marylandu z ponad setką własnoręcznych akwarel — dokumentacja gatunków wykonana metodą, która przed fotografią barwną była jedynym sposobem zapisania tego, co ginie w zielniku. Grzyb wysuszony traci kolor, kształt kapelusza i konsystencję — malunek zrobiony przy świeżym owocniku zachowuje wszystkie trzy.
Warto porównać jej sytuację z biogramami z tej samej sekcji. Elsie Wakefield kierowała działem mykologii w Kew, Curtis Gates Lloyd finansował własną sieć wymiany okazów. Banning pracowała bez tego zaplecza, w czasach, gdy kobieta nie mogła należeć do większości towarzystw naukowych, a jej materiał trafiał do obiegu tylko wtedy, gdy ktoś z instytucji zechciał go przyjąć.
Jej dorobek przetrwał, bo zbiory instytucjonalne w końcu go przejęły. To jest zresztą powtarzalny mechanizm w historii nauk przyrodniczych: praca osób spoza instytucji utrzymuje się wtedy, gdy trafi do zbioru, który ma następcę prawnego. Bez tego zostaje pudło akwarel, o którym nikt nie wie.
Rysunek grzyba miał wtedy status, którego dziś nie ma. Zanim upowszechniła się fotografia barwna, ilustracja była jedynym nośnikiem cech ginących przy zasuszaniu — barwy blaszek, przejrzystości kapelusza, sposobu, w jaki miąższ zmienia kolor po przekrojeniu. Malarka dokumentująca grzyba nie „ozdabiała" opisu — wykonywała jedyny dostępny zapis części cech diagnostycznych.
Ta sama logika wraca dziś przy obserwacjach ze zdjęciem. Fotografia świeżego owocnika zawiera informacje, których nie ma okaz zielnikowy, a okaz zawiera to, czego nie ma na zdjęciu — DNA nadające się do sekwencjonowania. Banning i współczesny obserwator z telefonem robią, z zachowaniem proporcji, tę samą rzecz.
175 plansz i dwie różne miary dorobku
New York State Museum przechowuje rękopis „The Fungi of Maryland” wraz ze 175 kolorowymi planszami. To większy i precyzyjniej opisany zbiór niż „ponad sto akwarel”: każda plansza może być związana z opisem, okazem i korespondencją z Charlesem Peckiem. Artykuł Maroske i May rozdziela jednak kolekcjonowanie nowych dla nauki materiałów od formalnego autorstwa nazw. Banning samodzielnie opisała pięć gatunków; inne taksony z jej zbiorów mogły zostać nazwane lub opublikowane przez Pecka.
Te liczby nie przeczą sobie, lecz mierzą różne czynności. 175 plansz opisuje archiwum, pięć nazw — formalne autorstwo taksonomiczne, a jeszcze inna liczba mogłaby opisywać okazy dostarczone współpracownikowi. Profil powinien przy każdym „odkryła” podać, czy chodzi o zebranie, rozpoznanie, zilustrowanie, czy ważne opublikowanie nazwy. Muzealna karta obiektu i artykuł historyczno-taksonomiczny pozwalają to zrobić bez legendy.
Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.