Wiadomości
Maślak zwyczajny objechał świat z sosnami. Genomy mówią skąd
Dwieście osiem całych genomów maślaka zwyczajnego pokazuje, że wszystkie zbadane populacje z zasięgu wtórnego — od Bariloche w Argentynie po Australię Zachodnią — wywodzą się z kladu środkowoeuropejskiego, a ich założenie było niedawne i towarzyszyło sadzeniu sosen. Jedna populacja wyłamuje się z tego schematu.
Dwieście osiem genomów jednego maślaka
Maślaka zwyczajnego notuje się pod sadzonymi sosnami na półkuli południowej od ponad stu pięćdziesięciu lat — w Australii, Nowej Zelandii, Ameryce Południowej i Afryce — i to na gospodarzach, których w Eurazji nigdy nie miał: przede wszystkim Pinus radiata, P. patula, P. ponderosa i P. contorta. Skąd dokładnie tam przybył, nie zapisał nikt. Ektomikoryzowi partnerzy nie figurują w spisach ładunku; przyjeżdżają przyczepieni do korzeni i do ziemi wokół nich. Pracę, która uzupełnia ten brak dla jednego dobrze znanego gatunku, zespół Yi-Hong Ke i Rytasa Vilgalysa udostępnił online 25 czerwca 2026 roku; w druku ukazała się we wrześniowym zeszycie „New Phytologist” (tom 251, zeszyt 5, strony 2964–2979). Zsekwencjonowano 208 całych genomów maślaka zwyczajnego (Suillus luteus) i pięć genomów gatunku siostrzanego, Suillus brunnescens, ze zbiorów z rodzimego zasięgu w Europie i Azji oraz z Ameryki Północnej i Południowej, Afryki, Nowej Zelandii i Australii. Pełny tekst jest dostępny na wolnej licencji.
Po zawężeniu zbioru danych do samego S. luteus zostało 2 617 891 miejsc zmiennych, czyli 6,54 procent niepowtarzających się fragmentów genomu referencyjnego. Drzewo zbudowane na tych danych rozpadło się na trzy głęboko rozdzielone klady: azjatycki, północnoeuropejski ze wszystkimi zbiorami z Norwegii oraz środkowoeuropejski. Każda zbadana populacja z zasięgu wtórnego, od Bariloche w Argentynie po Australię Zachodnią, należy do tego ostatniego.
Jak odczytuje się moment założenia populacji
Dystans genetyczny mierzono wskaźnikiem Fst. Wobec populacji środkowoeuropejskiej najmniejszy był dla Ameryki Północnej (0,0042), dalej Nowa Zelandia (0,0203), Ameryka Południowa (0,0246) i Australia (0,0261). To parametry opisujące rozkład zmienności, a nie liczby grzybów w lesie — mylą, bo brzmią jak pomiar czegoś policzalnego.
Modele demograficzne zgodnie wskazały, że populacje wtórne rozeszły się z europejską, reprezentowaną przez zbiory belgijskie, 72,5 ± 2,5 pokolenia temu. Ta wartość opiera się na dwóch podanych wprost założeniach: że pokolenie trwa dziesięć lat, ponieważ większość maślaków rozmnaża się na drzewach w wieku od pięciu do piętnastu lat, oraz że tempo mutacji wynosi 10 do potęgi minus siódmej na miejsce na rok — wartość zapożyczona od innego zawleczonego grzyba podstawkowego, Serpula lacrymans. To nie datuje żadnego transportu, wyznacza rząd wielkości zgodny z czasem sadzenia sosen. Mocniej trzyma się wynik negatywny: model zakładający rozprzestrzenienie przed działalnością człowieka, ponad tysiąc pokoleń temu, wypadł o ponad 200 jednostek AIC gorzej i został odrzucony.
Efektywna wielkość populacji europejskiej wyniosła 3300 ± 50. Poza Ameryką Północną populacje wtórne zaczynały od wartości znacznie niższych — od 5,5 w Australii Zachodniej do 456 w Nowej Zelandii — a potem niektóre rosły gwałtownie: Australia Zachodnia 524-krotnie, Bariloche 35-krotnie, podczas gdy Nowa Zelandia i reszta Australii mniej niż dziesięciokrotnie.
Ameryka Północna wyłamuje się ze schematu
Jedna populacja nie pasuje do opowieści o wąskim gardle. W Ameryce Północnej zawężenie było znikome: początkowa i obecna efektywna liczebność to ta sama wartość, 2786, przy zerowym tempie wzrostu, a zmienność genetyczna pozostaje porównywalna z europejską. Analiza domieszek nie zdołała oddzielić tych dwóch populacji aż do K równego osiem.
Autorzy wiążą to z tym, do czego sosna tam służy. Sosna zwyczajna, na której S. luteus dominuje w Ameryce Północnej, jest wykorzystywana przede wszystkim ogrodniczo: na plantacjach choinek, w zadrzewieniach przydrożnych, pasach wiatrochronnych i nasadzeniach przeciwerozyjnych — a nie w wielkoskalowym przemyśle plantacyjnym, który rozwiózł sosny po półkuli południowej. Sam maślak notowany jest tam zresztą od 1887 roku, za doniesieniem Charlesa Pecka.
Inaczej wygląda też przestrzeń. W rodzimej populacji środkowoeuropejskiej dystans genetyczny rośnie wraz z odległością geograficzną (test Mantela, P poniżej 0,05) — podręcznikowa izolacja przez odległość. W Nowej Zelandii i w Ameryce Północnej, gdzie autorzy sprawdzili to samo, związku nie ma: podpopulacje istnieją i są wyraźne (test G, P = 0,001), lecz nie układają się według mapy.
Czego ta praca nie rozstrzyga
Maślak zwyczajny nie jest w Polsce ani nigdzie w Europie gatunkiem obcym — tu jest rodzimy, a cała opowieść o introdukcji dotyczy wyłącznie jego zasięgu zamorskiego. Praca nie dokumentuje też świadomego szczepienia sadzonek: wnioskuje o transporcie towarzyszącym sadzeniu sosen, nie o zamiarze.
Próbkowanie nie było równomierne: z Afryki pochodzi jeden zbiór, a modele opierały się na trzech populacjach reprezentatywnych — belgijskiej, argentyńskiej spod Bariloche i amerykańskiej z Massachusetts. Ostrożne jest też uogólnienie: wzorce są „prawdopodobnie” przenośne na inne grzyby ektomikoryzowe zawleczone tą samą drogą, co dowodem nie jest.
Najdelikatniejsza jest sprawa kladów. Nie są to trzy opisane gatunki, żaden nie ma nazwy. Nie są to jednak również zwykłe populacje w obrębie S. luteus: autorzy piszą, że zróżnicowanie silnie sugeruje sympatryczną izolację rozrodczą w postaci gatunków kryptycznych i że klad azjatycki prawdopodobnie stanowi gatunek odrębny od środkowoeuropejskiego, choć ewentualne różnice morfologiczne wymagają dalszych obserwacji. Osobno trzy japońskie zbiory oznaczone jako S. luteus trafiły do kladu z S. brunnescens, a wydzielenie z nich nowego gatunku wymaga dodatkowych badań.
Co z tego widać w borze
Najciekawsze jest odwrócenie perspektywy. Maślak, rozpoznawany po śluzowatej skórce kapelusza i błoniastym pierścieniu z fioletowobrązową obwódką, jest w polskim borze czymś zupełnie zwyczajnym — i właśnie dlatego jego europejskie genomy posłużyły za punkt odniesienia dla czterech innych kontynentów. Ślad po wąskim starcie populacji zamorskich pozostaje czytelny w genomach ich potomków: nie jako liczba owocników, lecz jako zmienność, która nigdy tam nie dotarła. Wersję wydawcy i dane można sprawdzić na stronie czasopisma oraz w rekordzie PubMed.
Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.