Kultura
Lingzhi i berło ruyi: grzyb, który zamienił się w ornament
Chińskie snycerstwo i szlifiernie nefrytu powtarzały kształt huby przez stulecia, a piśmiennictwo naukowe przez ponad sto lat nazywało ten grzyb po europejsku. Ponowne badanie holotypu zebranego w Syczuanie w 1976 roku, ogłoszone w 2023 roku, przemawia za przypisaniem chińskiego lingzhi z uprawy nazwie Ganoderma sichuanense.
Berło, które jest grzybem
W katalogu Cleveland Museum of Art jeden z chińskich obiektów nosi tytuł „Scepter in the Shape of a Ruyi Fungus”, czyli berło ruyi w kształcie grzyba. Rekord podaje: Chiny, dynastia Qing (1644–1911), XVIII wiek, rzeźbiony bukszpan, wymiar całkowity 38,1 cm, fundusz Cornelii Blakemore Warner, numer inwentarzowy 1970.155. Muzeum dopisuje własny komentarz: główka w kształcie grzyba jest godłem nieśmiertelności. Rekord muzealny nie zawiera jednak ani słowa lingzhi, ani nazwy łacińskiej. Mówi „grzyb” i na tym poprzestaje.
W zbiorach Metropolitan Museum of Art jest drobniejszy ślad tej samej mody: osiemnastowieczna ozdoba z nefrytu długości 2 cali (5,1 cm), skatalogowana wprost jako „Lingzhi mushrooms”, numer inwentarzowy 2015.500.5.17. Tam instytucja nazywa grzyba po imieniu. Dwa muzea, dwie miary ostrożności — i jeden kształt, który w chińskim rzemiośle wraca przez stulecia: szeroki kapelusz o pofalowanym, klapowanym brzegu, osadzony na zakrzywionym trzonie.
O tym, skąd ten kształt się wziął, źródła mówią ostrożniej niż wersja popularna. Przegląd historii badań nad lingzhi prowadzonych w Instytucie Mikrobiologii Chińskiej Akademii Nauk przypomina, że w dawnych Chinach grzyb nazywano xian-cao (仙草), rui-cao (瑞草) i rui-zhi (瑞芝), a nazwy te oznaczały pomyślność i szczęście. Ten sam tekst stwierdza, że tradycyjne chińskie rzemiosło ru-yi (如意) „zostało zaprojektowane na podstawie lingzhi”, a samo lingzhi bywało częstym motywem chińskiego rysunku i malarstwa. To zdanie warto przypisać jego autorom, a nie przyjmować jako ustalenie. Opracowanie z Instytutu Mikrobiologii nie pokazuje drogi, którą motyw miałby przejść od grzyba do berła, a główki ruyi bywają rzeźbione także jako obłok albo jako zaciśnięta dłoń — żadne z użytych tutaj źródeł nie wywodzi tych form z grzyba. Wskazówką jest sam tytuł nadany obiektowi w Cleveland: „berło w kształcie grzyba ruyi” zakłada, że istnieją również ruyi, które grzyba nie przedstawiają. Jeden kształt ma zwykle więcej niż jeden rodowód.
Moment, w którym wizerunków robi się dużo, także da się wskazać — ale cudzym autorytetem. Rozdział o Ganoderma w podręczniku „Herbal Medicine: Biomolecular and Clinical Aspects” z 2011 roku podaje, że wizerunków tego grzyba zaczęło w sztuce przybywać od 1400 roku i że wiązano je z taoizmem, przypisując to ustalenie pracy McMeekina z 2005 roku; zaraz potem idzie druga obserwacja, cytowana za Wasserem (2005) — wizerunki wyszły poza religię i trafiły do malarstwa, snycerstwa, mebli, a nawet kobiecych ozdób. Zapis pisany sięga dalej wstecz: pierwszą księgą w całości poświęconą ziołom był „Shen Nong Ben Cao Jing”. Rozdział datuje ją na wschodnią dynastię Han (25–220 n.e.), nie podając przy samej dacie żadnego odsyłacza, i dopiero za Zhu (1998) dodaje, że księgę ułożono w II wieku pod pseudonimem Shen-nong, „świętego rolnika”. To są cudze ustalenia przywołane w podręczniku, nie dowody przeprowadzone przez jego autorów, i tak należy je czytać.
Nazwa pożyczona z Anglii
Rodzaj Ganoderma ustanowił Petter Adolf Karsten, a jego gatunkiem typowym jest Ganoderma lucidum (Curtis) P. Karst. z Anglii. To jest sedno kłopotu: nazwa, którą przez dekady opisywano chińskie lingzhi z uprawy, od początku była przywiązana do grzyba europejskiego.
Droga tej pomyłki jest dobrze udokumentowana i nie prowadzi przez Zachód, choć taka wersja byłaby wygodna. Patouillard rozpoznał G. lucidum w Chinach w 1907 roku na okazach z prowincji Kuejczou; Teng opisał chińskie zbiory w 1934 roku; Liu ujął ten gatunek w monografii tradycyjnych chińskich grzybów leczniczych z 1974 roku. Potem, jak odnotowują autorzy pracy o tajlandzkich stanowiskach tego gatunku, G. lucidum przyjęto jako nazwę naukową lingzhi w licznych opracowaniach o chińskich grzybach jadalnych i leczniczych, a chińskie lingzhi „było nieprzerwanie określane jako G. lucidum w monografiach Ganodermataceae wydawanych w Chinach”. Widać to i w przeglądzie z 2016 roku: uprawianą w Chinach postać nazywa on chi-zhi (赤芝) i dodaje, że jest ona „znana jako »G. lucidum« w większości dawnego piśmiennictwa”. Nazwa utrzymała się najdłużej właśnie tam, gdzie ten grzyb uprawiano.
Wątpliwości narastały powoli i zaczęły się od morfologii. Pegler i Yao zasugerowali, że grubość miąższu i średnica trzonu odróżniają chińskie lingzhi z uprawy od gatunku opisanego w Europie; późniejsze analizy filogenetyczne poszły w tę samą stronę. Sam rodzaj Ganoderma — po polsku lakownica — jest, jak piszą autorzy pracy z 2023 roku, kosmopolityczny, a jego przedstawiciele rosną także w Polsce. Nigdy więc nie chodziło o to, czy chiński grzyb należy do tego rodzaju, tylko o to, czy jest tym samym gatunkiem co angielski typ nomenklatoryczny.
Dziewięć sekwencji z okazu z huty
Praca ogłoszona 5 marca 2023 roku w czasopiśmie „Journal of Fungi” próbowała rozstrzygnąć to na materiale typowym. Zespół Zhuo Du i Yi-Jian Yao z fungarium HMAS w Instytucie Mikrobiologii zaprojektował sześć starterów swoistych dla Ganoderma sichuanense oraz jeden uniwersalny i za pomocą PCR kierunkowego i zagnieżdżonego uzyskał dziewięć sekwencji ITS z holotypu HMAS 42798. DNA pierwszego lingzhi z uprawy, okazu HMAS 25103, było na to zbyt zdegradowane, więc jego sekwencję ITS złożono z odczytu genomowego.
Holotyp ma zapis kolekcyjny, który trudno pomylić z czymkolwiek innym: prowincja Syczuan, miasto Dukou (dziś Panzhihua), huta w Panzhihua, na próchniejącym drewnie drzewa liściastego, 1976, zbiór C.M. Li, numer 116. W części taksonomicznej artykuł drukuje nazwę Ganoderma sichuanense J.D. Zhao & X.Q. Zhang z 1983 roku i traktuje Ganoderma lingzhi S.H. Wu, Y. Cao & Y.C. Dai z 2012 roku jako jej młodszy synonim. Wniosek autorzy formułują wprost: G. lucidum to nazwa błędnie stosowana do szeroko uprawianego chińskiego gatunku Ganoderma, a właściwym mianem lingzhi jest G. sichuanense.
To nie jest jednak sprawa zamknięta jednogłośnie i sami autorzy tego nie ukrywają. Epitypu HMAS 252081, wyznaczonego przez zespół Yao, nie przyjęła część badaczy, i właśnie dlatego praca z 2023 roku wraca do materiału typowego zamiast poprzestać na cudzych sekwencjach. Bazy nomenklatoryczne — Species Fungorum i MycoBank — od lat notują G. lingzhi jako młodszy synonim G. sichuanense, ale zgodność baz to zgodność redaktorów, nie koniec dyskusji.
Dwie daty tej samej pierwszej uprawy
Tu artykuł musi się zatrzymać i przyznać do sprzeczności, bo obie wersje pochodzą z tego samego instytutu. Praca z 2023 roku podaje, że w 1959 roku pierwszą udaną uprawę owocników lingzhi przeprowadzono w Instytucie Mikrobiologii Chińskiej Akademii Nauk, a okaz HMAS 25103 wyhodowała Zhuang Deng, córka i asystentka profesora Shu-Chüna Tenga, w Pekinie w czerwcu 1959 roku. Przegląd z 2016 roku umieszcza ten sam przełom o dekadę później: dziki owocnik lingzhi ofiarowała Mao Zedongowi jednostka 6037 Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, ten przekazał go Guo Moruo, prezesowi Chińskiej Akademii Nauk, a stamtąd trafił do instytutu, gdzie program uprawy powierzono mykologowi X.J. Liu. Wcześniejsze próby, piszą autorzy, „zawiodły, bo tworzyły się wyłącznie trzony bez kapeluszy”; zespół Liu ustalił, że rozstrzyga wilgotność w późnej fazie owocnikowania — przy 85–95% wilgotności powstaje pełny kapelusz, przy niskiej tylko forma przypominająca poroże. Technikę opublikowano następnie w wydawnictwie „Compilation of Microbial Data” i rozpowszechniono w kraju.
Obu dat nie da się pogodzić przez wybór wygodniejszej. Można je najwyżej czytać jako opis dwóch różnych progów — pierwszego owocnika i pierwszej metody powtarzalnej na skalę przemysłową — i warto zauważyć, że praca z 2023 roku sama dodaje, iż „około dziesięć lat później” uprawa lingzhi stała się w Chinach ważną gałęzią gospodarki. To jednak interpretacja, nie ustalenie źródłowe, i tak ją tutaj zostawiamy.
Przegląd z 2016 roku wymienia też, gdzie w Chinach uprawiano wtedy lingzhi: północny wschód (Jilin, Liaoning), wschód (Anhui, Jiangsu, Zhejiang), południe (Hainan, Fujian) i południowy zachód — Syczuan i Junnan. Ta ostatnia para domyka koło. Prowincja, od której gatunek wziął epitet, jest zarazem jednym z rejonów uprawy wymienionych w tamtym zestawieniu.
Czego ornament nie dowodzi
Rzeźba nie jest oznaczeniem. Ani bukszpanowe berło z Cleveland, ani nefrytowa ozdoba z Nowego Jorku nie pokazują rurek, lakierowanej skórki ani stref przyrostu — cech, po których rozpoznaje się lakownicę. Podobieństwo działa w jedną stronę: snycerz stylizował grzyba, a wyrzeźbiony kapelusz nie potwierdza żadnego gatunku. Dlatego w podpisach obu zdjęć nie pada nazwa łacińska.
Ostrożności wymagają też liczby. Przegląd z 2016 roku szacuje, że uprawą lingzhi zajmuje się w Chinach 200 000 rolników i około 200 przedsiębiorstw, a moce produkcyjne kraju to „ponad 110 000 ton rocznie” — autorzy piszą po prostu „ton/year”, nie precyzując, o jaką tonę chodzi. To są zdania z 2016 roku, nie stan na dziś. Kwota 2,5 miliarda dolarów rocznej sprzedaży pochodzi w tym samym tekście z cytowania pracy Changa z 2004 roku i dotyczy produktów z lingzhi spożywanych „zwłaszcza w krajach azjatyckich”, a nie sprzedaży chińskiej. Podobnie informacja, że stosowanie Ganoderma w Chinach sięga 6800 lat wstecz, jest w pracy z 2023 roku odsyłaczem do cudzej publikacji, nie wynikiem tych badań.
Wreszcie sama nazwa. W tekstach popularnych lingzhi bywa tłumaczone jako „grzyb nieśmiertelności”, ale rozdział z 2011 roku takiego tłumaczenia nie podaje. Pisze, że nazwa łączy duchową moc z esencją nieśmiertelności, i określa lingzhi jako „zioło duchowej mocy”, symbol powodzenia, pomyślności, boskiej mocy i długowieczności. To jest znaczenie, które słowo niesie w chińskim użyciu, a nie opis działania czegokolwiek. Ten artykuł nie formułuje żadnej tezy o zdrowiu; autorzy tamtego rozdziału sami piszą, że przekonania o korzyściach zdrowotnych opierają się w znacznej mierze na anegdotach, tradycyjnym użyciu i obyczaju.
Co można sprawdzić samemu
Najprostsze ćwiczenie to uważne czytanie tytułów muzealnych. Cleveland pisze „grzyb” i zatrzymuje się tam, gdzie kończą się jego dane; Metropolitan pisze „Lingzhi mushrooms”. Różnica między tymi dwoma opisami to w miniaturze cała historia opowiedziana wyżej. Podobnie działa sprawdzenie nazwy w Species Fungorum lub MycoBank zamiast na etykiecie produktu: baza pokaże, która nazwa jest przyjęta, a która jest synonimem, i od kiedy.
W polskim lesie można zrobić resztę pracy samemu. Lakownice rosną u podstawy pni i na martwym drewnie; wystarczy odwrócić owocnik, by zobaczyć warstwę rurek, której żaden rzeźbiarz nie oddał. Zestawienie tej powierzchni z falistą główką berła pokazuje dokładnie tyle, ile pokazuje ornament: że ktoś kiedyś uznał ten kształt za wart powtórzenia. Nic ponad to — a w szczególności żadna rzeźba ani żadna nazwa nie mówi niczego o tym, co wolno zebrać i zjeść.
Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.