Kultura

Mikoproteina: kiedy grzybnia sama jest produktem

Recenzowane naukowo· Redakcja MykoRadarEnglish

W serze i w piwie grzyb przetwarza cudzy surowiec. W mikoproteinie surowcem jest sam grzyb — i to zmienia pytania, które trzeba mu zadać.

Tashkoskip, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Wszystkie dotychczasowe historie o grzybach w kuchni mają wspólny schemat: grzyb coś przetwarza. Pleśń przerabia mleko na roquefort, drożdże przerabiają brzeczkę na piwo, kropidlak przerabia ryż na kōji. W każdym z tych przypadków jemy produkt przemiany, a nie samego grzyba.

Mikoproteina łamie ten schemat. Tu grzybnia jest produktem: hoduje się ją, zbiera, odwadnia i formuje w coś, co ma zastąpić mięso. Zmiana wygląda niepozornie, a przestawia całą listę pytań, które trzeba zadać — bo z dodatku technologicznego grzyb awansuje na główny składnik odżywczy.

Powód, dla którego w ogóle się tym zajęto, jest arytmetyczny. Przegląd o białku jednokomórkowym, opublikowany w 2017 roku w „Frontiers in Microbiology" przez Annę Ritalę i współpracowników, zaczyna się od wyliczenia: do 2050 roku świat musiałby produkować tysiąc dwieście pięćdziesiąt milionów ton mięsa i nabiału rocznie, żeby zaspokoić popyt na białko zwierzęce przy dzisiejszym poziomie spożycia. Autorzy stwierdzają wprost, że rosnącego popytu nie da się zaspokoić w sposób zrównoważony przez zwiększanie produkcji mięsa i nabiału, bo przetwarzanie paszy na te produkty jest mało wydajne.

Białko jednokomórkowe, czyli białko produkowane przez mikroorganizmy, jest jedną z odpowiedzi na to równanie. W wariancie grzybowym używa się gatunku Fusarium venenatum, hodowanego w fermentorze, a zbieraną biomasą jest plecha strzępek.

I tu pojawia się pierwsza rzecz, która odróżnia grzyb od mikroorganizmów jednokomórkowych: strzępka ma kształt. Bakteryjna czy drożdżowa biomasa jest zawiesiną komórek i trzeba jej dopiero nadać strukturę. Grzybnia z natury składa się z długich, równoległych włókien, więc po zebraniu przypomina teksturą włókno mięśniowe. Producent nie musi budować struktury mięsopodobnej — dostaje ją z biologii organizmu.

Druga rzecz jest kłopotem i warto o niej mówić otwarcie, bo bywa przemilczana. Grzybowa biomasa zawiera dużo kwasów nukleinowych. Praca opublikowana w 2026 roku w „Bioresource Technology" podaje, że zawartość RNA sięga pięciu do sześciu procent i że jego usunięcie jest energochłonnym etapem produkcji, powodującym przy okazji straty biomasy. Powodem usuwania jest zdrowie: nadmiar puryn z kwasów nukleinowych podnosi poziom kwasu moczowego. Mikoproteina wymaga więc obróbki, której soja nie wymaga, i to jest realny koszt tej technologii.

Trzecia rzecz dotyczy ściany komórkowej. Praca z 2026 roku w „Food Hydrocolloids" opisuje architekturę ściany Fusarium venenatum jako układ chitynowo-glukanowy i wskazuje, że ogranicza on migrację białek wewnątrzkomórkowych na granicę faz. Mówiąc prościej: część białka siedzi zamknięta w rurce z chityny, co wpływa na to, jak taki produkt się zachowuje w emulsji. Ta sama chityna, która w lesie decyduje o tym, że owocnik trzyma kształt, w fermentorze decyduje o technologii.

Pytanie o wartość odżywczą doczekało się już porządnej dyskusji, a nie tylko marketingu. Praca opublikowana w 2026 roku w „Current Research in Food Science" opisuje mikoproteinę jako bogatą w białko biomasę grzybową o korzystnym profilu aminokwasowym i bada strawność oraz fermentację jelitową analogów mięsa. Osobno, w 2025 roku, „Nutrition Bulletin" opublikował zapis okrągłego stołu poświęconego temu, gdzie białko grzybowe powinno stać w zaleceniach żywieniowych. Konsensus panelu brzmiał, że nie ma powodu, by wykluczać białka pochodzenia grzybowego z zaleceń, a rekomendacje dotyczyły uzupełnienia baz danych o spożyciu mikroproteiny w poszczególnych krajach oraz przeprowadzenia długoterminowych badań porównujących białko grzybowe, roślinne i mięsne pod kątem zdrowia i zrównoważenia.

Warto zauważyć, jak ostrożnie to jest sformułowane. Panel nie stwierdził, że mikoproteina jest lepsza. Stwierdził, że nie ma powodu jej wykluczać, i wskazał, czego jeszcze nie wiadomo. To jest właściwy stan wiedzy w 2026 roku i tak należy go czytać. Brak danych o długoterminowym spożyciu nie jest zarzutem wobec produktu — jest opisem tego, że produkt jest po prostu młody, a badania żywieniowe z natury potrzebują lat.

Szerszy kontekst opisał w 2020 roku duży zespół w białej księdze biotechnologii grzybowej, opublikowanej w „Fungal Biology and Biotechnology". Argument jest tam ustawiony na poziomie systemu: grzyby przekształcają materiał organiczny w bogaty zestaw użytecznych produktów i mogą wspierać przejście od gospodarki opartej na ropie do obiegowej gospodarki biologicznej, dostarczając między innymi żywności i paszy.

Kierunek dalszych prac widać wyraźnie i warto go opisać bez entuzjazmu, ale też bez lekceważenia. Zespół publikujący w 2026 roku w „Trends in Biotechnology" opisuje zastosowanie CRISPR/Cas9 do bezśladowego wyłączania genów Fusarium venenatum, żeby jednocześnie poprawić profil odżywczy i wydajność produkcji. Inna praca z tego samego roku, w „Journal of Agricultural and Food Chemistry", idzie dalej i opisuje ekspresję owalbuminy — białka jaja kurzego — w komórkach tego gatunku, żeby podnieść zawartość aminokwasów egzogennych, których w mikoproteinie jest mało.

To jest moment, w którym rozmowa o grzybie w jedzeniu przestaje przypominać rozmowę o serze, a zaczyna przypominać rozmowę o bioreaktorze. Roquefort dojrzewa w jaskini, w której nikt niczego nie projektował. Mikoproteina powstaje w zbiorniku, którego każdy parametr jest ustawiony, a od niedawna projektowany jest także sam organizm. Nie jest to zarzut — to opis różnicy, którą warto mieć na uwadze, czytając marketing obu produktów.

Z punktu widzenia kultury najciekawsze jest jednak co innego. Przez tysiące lat rola grzyba w jedzeniu polegała na tym, że nadaje smak czemuś innemu — mleku, ryżowi, sojowej masie, jęczmieniowej brzeczce. Mikoproteina odwraca układ: grzyb przestaje być przyprawą procesu i zostaje samym daniem. Czy zostanie jedzeniem powszednim, zdecyduje nie mykologia, tylko cena, przyzwyczajenie i to, co się stanie z ceną mięsa.

„Jednokomórkowe” białko z wielokomórkowych strzępek

Ritala i współautorzy wyjaśniają, że single-cell protein to nazwa branżowa białka z biomasy drobnoustrojów i glonów, choć niektórzy producenci — w tym grzyby strzępkowe — są wielokomórkowi. W zestawieniu Fusarium venenatum hodowane na glukozie daje mikoproteinę Quorn; marka weszła na rynek w 1985 r. Przegląd podaje dla biomasy grzybowej zwykle 30–50% białka, lecz wskazuje też 7–10% kwasów nukleinowych i konieczność obróbki przed spożyciem przez człowieka. W procesie Quorn ciepło aktywuje rybonukleazy obniżające RNA, a warunki produkcji są monitorowane pod kątem mikotoksyn. To pokazuje, dlaczego „jadalna grzybnia” jest kontrolowanym produktem procesu, nie dowolną biomasą z fermentora. Publikacja z 2017 r. przegląda firmy i patenty z lat 2001–2016; nie jest aktualnym raportem rynkowym, badaniem klinicznym ani oceną cyklu życia. Liczba 1,25 mld ton mięsa i nabiału w 2050 r. pochodzi z cytowanego scenariusza popytu, nie z prognozy produkcji mikoproteiny.

Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.