Podróże

Salzkammergut: grzyb należy do właściciela lasu

Potwierdzone niezależnieAT· Redakcja MykoRadarEnglish

Austriackie dwa kilogramy dziennie są znane. Mniej znane jest to, że tabliczka postawiona przez właściciela lasu unieważnia ten limit w całości.

Bernd Thaller from Graz, Austria, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

Austriacki limit dwóch kilogramów dziennie jest jednym z najczęściej cytowanych przepisów grzybowych w Europie. Cytowany bywa jednak w postaci okrojonej, przez co wychodzi z tego coś w rodzaju uprawnienia: dwa kilogramy wolno. Ministerstwo odpowiedzialne za lasy opisuje to inaczej i różnica jest zasadnicza.

Punkt wyjścia brzmi zaskakująco dla kogoś, kto przyjechał z kraju o powszechnej tradycji zbierackiej: grzyby zasadniczo należą do właściciela lasu. Nie są niczyje, nie są wspólne i nie są dobrem publicznym. Zbieranie jest dopuszczalne dlatego, że właściciel go nie zabronił.

Ministerstwo formułuje to wprost: jeżeli właściciel lasu nie zabrania wyraźnie zbierania grzybów lub owoców leśnych — na przykład tablicą informacyjną — nie ogranicza go i nie żąda za nie opłaty, to przywłaszczenie grzybów i owoców jest cywilnoprawnie dopuszczalne i nieodpłatne. Czyli: milczenie właściciela jest zgodą, a nie brakiem uprawnienia po jego stronie.

Dopiero na tym tle pojawiają się dwa kilogramy. Ustawa o lasach z 1975 roku stanowi, że wykroczenie popełnia ten, kto bez uprawnienia przywłaszcza sobie grzyby w ilości większej niż dwa kilogramy dziennie. Przepis ma chronić glebę i różnorodność biologiczną lasu. Nie brzmi więc „wolno ci dwa kilogramy", tylko „powyżej dwóch kilogramów odpowiadasz".

Najważniejsze zdanie przychodzi na końcu i jest tym, którego w popularnych przewodnikach zwykle brakuje. Jeżeli właściciel lasu wyraźnie zabroni zbioru, ten prywatnoprawny zakaz ma pierwszeństwo przed regulacjami prawa publicznego, a wtedy limit dwóch kilogramów przestaje obowiązywać. Przestaje obowiązywać nie dlatego, że wolno więcej — tylko dlatego, że nie wolno nic. Limit jest górną granicą tolerancji tam, gdzie zbiór w ogóle jest dopuszczony.

Trzecia warstwa to prawo krajów związkowych. Zbiór grzybów i owoców leśnych jest regulowany także rozporządzeniami wydawanymi na podstawie ustaw o ochronie przyrody, noszącymi nazwy w rodzaju Pilzverordnung czy Pilzschutzverordnung. Na obszarach chronionych — w parkach narodowych i rezerwatach — zbiór może być ograniczony albo zakazany w całości, a niektóre gatunki bywają w danym landzie objęte ochroną zupełną i wtedy nie wolno ich zbierać wcale.

Warto zauważyć, że te trzy warstwy działają w różne strony. Prawo federalne wyznacza sufit ilościowy, prawo landu wyłącza gatunki i obszary, a właściciel może wyłączyć wszystko naraz. Zbieracz musi więc spełnić warunki wszystkich trzech jednocześnie, a nie wybrać sobie najkorzystniejszy. To dlatego zdanie „w Austrii wolno dwa kilogramy" jest prawdziwe tylko wtedy, gdy dwa pozostałe piętra milczą.

Salzkammergut jest dobrym miejscem, żeby zobaczyć te trzy warstwy naraz, bo region rozciąga się przez granice krajów związkowych i przez wszystkie możliwe formy własności. Są tu lasy państwowe, wielkie majątki prywatne i grunty gminne, są obszary chronione i zwykłe stoki gospodarcze. Odległość między terenem, gdzie zbiór jest oczywisty, a terenem, gdzie jest zabroniony, bywa mniejsza niż godzina marszu, a granicy nie widać w krajobrazie.

Praktyczne wnioski są trzy i wszystkie wynikają wprost z powyższego. Po pierwsze, tabliczka przy wjeździe do lasu nie jest sugestią, tylko źródłem prawa i ma pierwszeństwo przed tym, co przeczytałeś o Austrii w internecie. Po drugie, przed wyjazdem w konkretne góry warto sprawdzić przepisy landu, a nie tylko ustawę federalną, bo to land decyduje o gatunkach chronionych i o obszarach wyłączonych. Po trzecie, dwa kilogramy to sufit, a nie przydział — nie ma powodu traktować go jako celu na dzień.

Warto też zauważyć, jak inaczej ta konstrukcja rozkłada odpowiedzialność niż rozwiązania skandynawskie. W Norwegii czy Szwecji punkt wyjścia jest odwrotny: prawo dostępu przysługuje każdemu, a właściciel może je ograniczyć tylko w wąskim zakresie. W Austrii punkt wyjścia leży po stronie własności, a swoboda zbieracza jest tym, co właściciel toleruje. Obie konstrukcje dają w praktyce podobny wynik w większości lasów — i zupełnie różny w tym jednym, przy którym akurat stoi tablica.

Warto się zatrzymać nad tym, że ministerstwo opisuje sprawę w kategoriach prawa cywilnego, a nie karnego czy administracyjnego. To nie jest niuans dla prawników. Prawo karne działa wobec wszystkich jednakowo i nie da się go wyłączyć umową. Prawo cywilne działa między stronami, więc właściciel może swoje uprawnienie wykonać albo nie wykonać, może je ograniczyć częściowo, może zażądać opłaty i może zmienić zdanie w przyszłym sezonie. Zbieracz nie ma tu żadnego uprawnienia własnego — ma tylko sytuację, w której cudze uprawnienie nie zostało użyte.

Z tego wynika coś praktycznego, co w Austrii uchodzi za oczywistość, a przyjezdnych zaskakuje: zapytać wolno i zapytanie działa. Skoro zgoda jest cywilnoprawna, to właściciel może jej udzielić także ustnie i indywidualnie, również tam, gdzie stoi tablica z zakazem ogólnym. W praktyce oznacza to, że gospodarstwo agroturystyczne, u którego się nocuje, bywa najlepszym źródłem informacji o tym, gdzie w okolicy zbierać wolno — nie dlatego, że zna przepisy lepiej, tylko dlatego, że zna sąsiadów.

Trzeba też uczciwie dodać, że limit dwóch kilogramów nie jest limitem dla właściciela. Przepis mówi o przywłaszczeniu bez uprawnienia, a właściciel lasu ani osoba działająca za jego zgodą nie przywłaszcza sobie cudzej rzeczy. Dwa kilogramy dotyczą więc dokładnie tej sytuacji, w której znajduje się przyjezdny: wchodzi do cudzego lasu, korzysta z milczącej zgody i ma granicę, powyżej której to milczenie przestaje wystarczać.

Dla podróżnego oznacza to jedno. W Salzkammergut nie pyta się „ile wolno", tylko najpierw „czyj to las" — i dopiero potem, jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie jest pomyślna, przypomina sobie o dwóch kilogramach.

Dwa kilogramy to pułap, nie automatyczne pozwolenie

Austriackie ministerstwo wyjaśnia, że grzyby należą zasadniczo do właściciela lasu. Zbiór na własny użytek jest milcząco tolerowany tylko wtedy, gdy właściciel nie wprowadził zakazu, ograniczenia ani opłaty. Jego zakaz ma pierwszeństwo: federalny pułap 2 kg na osobę dziennie nie oznacza wtedy prawa do choćby jednego okazu. Bez zakazu nadal obowiązuje zakaz nieuprawnionego przekraczania 2 kg oraz organizowania lub uczestnictwa w imprezach zbierackich. Salzkammergut leży w Górnej Austrii, Salzburgu i Styrii, których przepisy o gatunkach, sezonach i obszarach chronionych mogą być ostrzejsze. Sprawdź tablice, właściciela, właściwy urząd, lokalne zakazy ognia i pogodę. Owocnikowanie jest zmienne; zebrany okaz nie staje się automatycznie jadalny.

Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.