Wiadomości

Pieniądze na grzyba zabijającego salamandry płyną tam, gdzie już jest

Recenzowane naukowo· Redakcja MykoRadarEnglish

Trzydziestu siedmiu badaczy policzyło nie zakażone zwierzęta, lecz granty. Przeglądem objęto piętnaście z dwudziestu siedmiu państw Unii oraz Wielką Brytanię, a suma zidentyfikowanych środków na Batrachochytrium salamandrivorans w latach 2013–2025 przekroczyła 12 mln euro, z czego 89 procent przypadło czterem krajom, w których grzyb już występuje na wolności. O dwunastu państwach członkowskich autorzy piszą, że nie wiadomo nic.

Salamandra plamista (Salamandra salamandra) na wilgotnej ściółce z bukowych liści, sosnowych igieł i mchu w okolicy Unterlamm w Styrii (Austria), 26 października 2018 r. Zdjęcie jest ilustracją gatunku, a nie dokumentacją choroby: pojedyncze ujęcie zwierzęcia sfotografowanego na wolności nie pozwala stwierdzić, czy jest ono zdrowe, czy zakażone Batrachochytrium salamandrivorans — zakażenie potwierdza wyłącznie badanie laboratoryjne wymazu ze skóry. Fotografia nie ma związku z omawianym badaniem ani z żadnym programem nadzoru. Fot. Uoaei1, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.Uoaei1, "Salamandra salamandra Unterlamm 01" (own work, photographed 26 October 2018 near Unterlamm, Styria, Austria), CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Przegląd wydatków, a nie nowe badania terenowe

Praca udostępniona 25 czerwca 2026 roku i wydana w numerze „Emerging Infectious Diseases” z lipca 2026 (tom 32, numer 7) przynosi zestawienie nietypowe dla literatury o chorobach dzikich zwierząt: policzono w nim nie zakażone zwierzęta, lecz pieniądze. Dane o wykrywaniu Batrachochytrium salamandrivorans (w skrócie Bsal) i o finansowaniu działań przeciw temu grzybowi — od opisania gatunku w 2013 roku do 2025 roku — zebrało trzydziestu siedmiu autorów. Pierwszy z nich, Philipp Böning, oraz Stefan Lötters pracują na Uniwersytecie w Trewirze; wśród współautorów jest Maciej Pabijan z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, a afiliacje zespołu sięgają poza Europę — po Stany Zjednoczone, Republikę Południowej Afryki i Japonię. Pełny tekst jest dostępny bez opłat.

To nie jest doniesienie o nowym ognisku ani o nowym wykryciu. Redakcja umieściła tekst w dziale „Online Report”: jest to argument o polityce publicznej, oparty na spisie grantów i projektów zestawionym w załącznikach, a nie na nowym pobieraniu prób. Nie jest to również przegląd całej Unii. Autorzy objęli zestawieniem piętnaście z dwudziestu siedmiu państw członkowskich oraz Wielką Brytanię, finansowanie zidentyfikowali w trzynastu krajach (dwunastu unijnych i w Wielkiej Brytanii), projekty w szesnastu, a o pozostałych dwunastu państwach piszą wprost, że działania „nie są znane, choć prawdopodobnie są ograniczone, o ile w ogóle istnieją”. Kwoty, które podają, są więc dolną granicą policzoną na niepełnej próbie, a nie europejską sumą.

Tak liczona pula za lata 2013–2025 przekroczyła 12 mln euro. Osiemdziesiąt dziewięć procent tych środków wykorzystały cztery państwa, w których grzyb występuje już na wolności; siedem innych krajów dysponowało kwotą poniżej 100 tys. euro. Po stronie darczyńców 68 procent, czyli około 8 mln euro, pochodziło od rządów, około 3 procent (417 039 euro) od organizacji pozarządowych, a mniej niż 1 procent (101 887 euro) od uczelni. Sama Unia wniosła około 27 procent, mniej więcej 3,3 mln euro.

Patogen, który szkodzi wyłącznie dzikim zwierzętom

Batrachochytrium salamandrivorans pochodzi z Azji, do Europy trafił najprawdopodobniej wraz z handlem zwierzętami terraryjnymi i został wykryty w 2013 roku w Holandii. To inny gatunek niż Batrachochytrium dendrobatidis, którego dotyczą dotychczasowe wpisy w tym dziale: ma inny zakres żywicieli i inną historię, a omawiana praca mówi wyłącznie o tym pierwszym. Wywołuje śmiertelne zakażenia u większości europejskich gatunków płazów ogoniastych — salamander i traszek. Ludzi nie zakaża i cała argumentacja artykułu opiera się właśnie na tym: to patogen wyłącznie dzikiej przyrody i dlatego pieniędzy na niego brakuje.

Autorzy piszą, że „po dwóch dekadach obecności w Europie” doszło do ponad 130 znanych ognisk chytridiomikozy wywołanej przez tego grzyba, dotykających ponad sześciu rodzimych gatunków w czterech krajach; w kolekcjach prywatnych i w ogrodach zoologicznych wykryto go u płazów trzymanych w niewoli w pięciu krajach. Zestawienie „dwóch dekad” z rokiem 2013 wygląda na błąd rachunkowy, ale nim nie jest: autorom chodzi o obecność grzyba w Europie wcześniejszą niż jego naukowy opis. Rozprzestrzenianie naturalne oceniają na 5–16 km rocznie, udokumentowano jednak także przeskoki na duże odległości, najpewniej z udziałem człowieka, oraz niezależne zawleczenia.

Praca nie stwierdza występowania grzyba w Polsce i nie wymienia Polski w żadnym zestawieniu liczb — jedyna polska wzmianka w całym tekście to afiliacja Macieja Pabijana. Zastrzega natomiast, że rzeczywisty zasięg jest prawdopodobnie szerszy od znanego, ponieważ część żywicieli nosi patogen bez objawów, a objawy kliniczne nie są charakterystyczne wyłącznie dla tego zakażenia. To zastrzeżenie dotyczy wykrywalności; nie wskazuje na ognisko w żadnym kraju poza tymi czterema.

Gdzie się szuka, a gdzie nie

Z zebranych pieniędzy zbudowano sieć szesnastu ośrodków diagnostycznych prowadzących nadzór bierny. Rozkład prób jest jednak bardzo nierówny: ponad 60 procent przebadanych stanowisk i około 71 procent wszystkich prób pochodziło z czterech krajów z ogniskami na wolności — Belgii, Niemiec, Holandii i Hiszpanii. Środowisko naturalne badano dziesięciokrotnie częściej niż hodowle: 46 578 prób wobec 4940. Zdaniem autorów ogranicza to zdolność wykrycia jednej z głównych dróg przenoszenia, bo to handel zwierzętami najpewniej sprowadził grzyba do Europy; dodają, że luka może też oznaczać badania prowadzone, lecz niezgłaszane.

Wśród jedenastu państw, w których nie zgłoszono ogniska, tylko Austria i Luksemburg pobierają próby na poziomie porównywalnym z krajami, gdzie patogen już wykryto. W krajach Unii bez stwierdzonego Bsal przebadano do maja 2025 roku 11 743 próby. Krajowe plany działania istnieją w trzech państwach członkowskich — w Belgii, Czechach i Luksemburgu — a tylko Belgia i Luksemburg wpisały grzyba do krajowej strategii. W centrach endemizmu płazów ogoniastych w południowej Europie — we Włoszech, Portugalii, Hiszpanii i na całym Półwyspie Bałkańskim — nakłady „nie przekroczyły 400 tys. euro i dwóch projektów na kraj”.

Trzy bardzo podobne kwoty

Ten artykuł łatwo odczytać źle, bo w sąsiednich akapitach pojawiają się trzy liczby o podobnym brzmieniu. Ponad 12 mln euro to całość zidentyfikowanego finansowania w latach 2013–2025 w objętych przeglądem krajach. Około 1,2 mln euro to szczyt roczny z 2025 roku (podobny szczyt, około 1,1 mln euro, przypadł na rok 2018). I wreszcie około 1,2 mln euro to kwota zainwestowana w tych krajach Unii, w których grzyba nie stwierdzono — i to ją autorzy zestawiają z wydatkami amerykańskimi; użyte tam sformułowanie „w Unii łącznie” dotyczy właśnie tego zbioru krajów, bo inaczej przeczyłoby wcześniejszym 12 mln euro. Stany Zjednoczone, gdzie patogenu dotąd nie wykryto, przeznaczyły ponad 2 mln dolarów na nadzór dzikich populacji płazów, w ramach którego zbadano ponad 100 tys. prób, oraz ponad 7 mln dolarów na badania podstawowe.

Drugie porównanie dotyczy afrykańskiego pomoru świń. W latach 2014–2023 Unia przeznaczyła na walkę z tą chorobą około 215 mln euro, a na ograniczanie Bsal — 0,9 procent tej sumy, czyli 900 tys. euro. Autorzy sami zaznaczają, że pomór świń, choroba zarówno zwierząt gospodarskich, jak i dzikich, nie służy im za porównanie biologiczne, lecz za punkt odniesienia dla polityki: chodzi o proporcję uwagi w tych samych ramach prawnych, nie o równoważność obu chorób. Okresy też się różnią — kwoty dla Bsal obejmują lata 2013–2025. Warto wiedzieć, na co szły pieniądze: 38,6 procent projektów dotyczyło dodatkowo lub wyłącznie badań podstawowych i pochłonęło około 9,8 mln euro, czyli 80 procent dostępnych środków.

Co jest już przyznane, a co tylko proponowane

Na lata 2026 i 2027 zabezpieczone finansowanie przekracza około 1 mln euro rocznie, po czym przez dwa kolejne lata spada poniżej 100 tys. euro i dzieli się między zaledwie cztery projekty. To kwoty już przyznane, a nie prognoza całości wydatków; co zostanie przyznane później, dziś nie jest wiadome. Bsal figuruje w unijnym prawie o zdrowiu zwierząt od 1 kwietnia 2021 roku i spośród 64 wymienionych tam chorób zakaźnych jest jedyną chorobą wyłącznie dzikich zwierząt objętą regulacją ogólnounijną oraz jedynym patogenem wpisanym z powodów ochrony różnorodności biologicznej; wpis w kategoriach D i E zobowiązuje państwa członkowskie do prowadzenia nadzoru i do zapobiegania jego rozprzestrzenianiu się.

Zakończenie pracy to rekomendacja, nie decyzja: autorzy proponują skoordynowany program unijny o wartości 6–10 mln euro na pięć do siedmiu lat oraz obowiązkową certyfikację zdrowotną płazów w handlu, której w większości państw członkowskich nie ma. To propozycja zespołu badawczego zgłoszona w artykule, a nie decyzja ani wniosek legislacyjny którejkolwiek instytucji Unii. Resztę czytelnik może sprawdzić sam: kopia w PubMed Central jest otwarta, a załączniki podają kwoty i projekty w rozbiciu na kraje. Najciekawsze jest to, czego w tych tabelach nie ma — dwanaście państw, o których autorzy nie zdołali ustalić niczego.

Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.