Kultura
Kręgi czarownic: figura, którą rysuje głód
Krąg zapisuje przesuwający się front grzybni. Nagromadzenie własnego DNA i autotoksyny to proponowany model części mechanizmu, nie uniwersalne wyjaśnienie.
Kręgi czarownic są jednym z niewielu zjawisk przyrodniczych, które mają jednocześnie bogatą literaturę ludową i bogatą literaturę recenzowaną — i w obu wypadkach z tego samego powodu: są zbyt regularne, żeby wyglądały na przypadek.
W przeglądzie opublikowanym w 2025 roku w czasopiśmie „IMA Fungus" Maurizio Zotti, Giuliano Bonanomi i Stefano Mazzoleni zbierają to, co o nich wiadomo, i zaczynają od zdania, które oddaje istotę sprawy: kręgi grzybowe fascynowały ludzi i naukowców od stuleci. Występują w murawach i w lasach, a widać je najczęściej jako koliste rozmieszczenie zmienionej roślinności.
Mechanizm podstawowy nie budzi sporu. Grzybnia wyrasta z jednego punktu i rośnie promieniście we wszystkie strony, po drodze rozkładając materię organiczną gleby. Owocniki pojawiają się na czole tego wzrostu, czyli na obwodzie, i dlatego układają się w pierścień. Środek pozostaje pusty.
Spór, który ciągnie się od XIX wieku, dotyczy dwóch innych pytań, i przegląd stawia je wprost: dlaczego grzyb tworzy pierścień, a nie dysk, oraz dlaczego jego wpływ na roślinność bywa raz niszczący, a raz pobudzający. Pierwsze pytanie jest o kształt, drugie o skutek.
Autorzy proponują model, w którym nagromadzenie własnego materiału — w tym DNA — i autotoksyczność pomagają wyjaśnić opuszczanie środka przez grzybnię. Nie jest to jeden mechanizm potwierdzony dla wszystkich gatunków. Na kształt pierścienia wpływają także zasoby, hydrofobowość gleby, fitotoksyczność, stymulacja roślin i warunki siedliska.
Drugie pytanie doczekało się porządnej typologii. W pracy opublikowanej w 2026 roku w „Environmental Microbiome" zespół badający murawy alpejskie na Wyżynie Tybetańskiej dzieli kręgi na trzy typy według ich wpływu na sąsiadującą roślinność: typ pierwszy powoduje rozległe uszkodzenia, z więdnięciem i nekrozą, typ drugi pobudza wzrost, a trzeci pozostaje pośredni. Jeden gatunek grzyba potrafi więc zabić trawę, a inny ją nawozić.
Bywa i tak, że oba efekty pojawiają się w jednym kręgu, jeden za drugim. Badanie kręgów gąski majowej, Calocybe gambosa, opublikowane w 2025 roku w „Plants", opisuje układ dokładnie taki: strefa martwej roślinności odpowiadająca podziemnemu czołu grzybni, a za nią „zieleńszy pas", w którym roślinom wiedzie się lepiej niż gdziekolwiek indziej. Rośliny rosnące tuż za frontem korzystają z tego, co grzyb rozłożył, a te na froncie z nim przegrywają.
Zasięg zjawiska nie ogranicza się do jednego gatunku ani do jednego klimatu. Ten sam zespół neapolitański opisał w 2025 roku w „FEMS Microbiology Ecology" kręgi pieczarki Agaricus urinascens w bogatej gatunkowo murawie górskiej basenu Morza Śródziemnego, łącząc analizę roślinności, chemii gleby i sekwencjonowania nowej generacji. Wniosek dotyczy nie samego grzyba, lecz całego układu: kręgi przebudowują glebę, roślinność, grzyby i bakterie naraz.
Warto teraz wrócić do folkloru, bo w świetle powyższego przestaje on być tylko zabobonem. Ludowe wyjaśnienia kręgów — taniec wróżek albo czarownic, uderzenie pioruna, ślad po smoku, robota kretów — mają jedną wspólną cechę: wszystkie zakładają zdarzenie punktowe. Coś się wydarzyło w jednym miejscu i zostawiło ślad. To rozumowanie jest właściwie poprawne, tyle że zdarzeniem był pojedynczy zarodek, a śladem — dziesięciolecia wzrostu.
Bo kręgi są też zegarem. Skoro grzybnia rośnie promieniście z mniej więcej stałą prędkością, to średnica koła mówi o jego wieku. Największe znane kręgi mają średnice liczone w setkach metrów, co oznacza kolonie starsze niż niejedno drzewo w tym samym miejscu. Patrząc na pierścień grzybów w murawie, patrzy się na jeden organizm, który jest tam dłużej niż wszyscy, którzy go widzieli.
Warto przy tym zauważyć, dlaczego kręgi widać w murawie, a rzadko w lesie. W trawie każda zmiana w glebie natychmiast przekłada się na wygląd roślinności — trawa albo żółknie, albo ciemnieje, i robi to na całej powierzchni jednocześnie. Runo leśne jest znacznie bardziej zróżnicowane, a ściółka ukrywa to, co dzieje się niżej. Grzyby tworzą pierścienie w obu środowiskach, ale murawa jest po prostu lepszym ekranem: przekłada niewidoczny proces na czytelny rysunek.
Że pytanie o kształt i o skutek da się dziś stawiać ilościowo, pokazuje praca opublikowana w 2023 roku w „Scientific Reports". Autorzy zbudowali model procesowy oddziaływań między rośliną a grzybem i wykazali, że wyjaśnia on zarówno typy kręgów, jak i ich dynamikę w czasie. To istotna zmiana statusu: zjawisko, które przez półtora wieku miało wiele konkurencyjnych hipotez, doczekało się modelu odtwarzającego obserwowane wzory, a nie tylko je opisującego.
Osobno warto odnotować badanie opublikowane w 2026 roku w „ISME Communications", bo pokazuje coś, czego pojedyncze obserwacje pokazać nie mogą. Zespół porównał kręgi trzech gatunków rosnących obok siebie w jednej murawie ozdobnej przy pałacu w Casercie — twardzioszka przydrożnego, muchomora Amanita vittadinii i lejkówki Clitocybe collina. Skoro w tym samym miejscu, na tej samej glebie, trzy gatunki dają trzy różne wyniki, to znaczy, że o skutku decyduje grzyb, a nie warunki. To jest dokładnie ten rodzaj eksperymentu, którego nie da się zaprojektować — trzeba go znaleźć.
I stąd bierze się ostatnia obserwacja, może najciekawsza. Ludowa nazwa przypisuje kręgi istotom, które tańczą w kółko i znikają nad ranem. Rzeczywistość jest odwrotna: to najbardziej wytrwały mieszkaniec murawy, a nie najbardziej ulotny. Jedyne, co znika nad ranem, to owocniki — czyli ta część, którą w ogóle jesteśmy w stanie zobaczyć.
Model, nie ostateczny werdykt
Przegląd Zottiego, Bonanomiego i Mazzoleniego odnotował 121 taksonów tworzących kręgi w środowisku naturalnym; większość należy do podstawczaków, ale autorzy znaleźli również przykłady workowców. Krąg jest widocznym śladem promieniście przesuwającego się frontu grzybni, nie zaś tym samym zjawiskiem co pustynne „fairy circles” Namibii czy Australii Zachodniej, których nie powodują grzyby. Najważniejsze zastrzeżenie dotyczy mechanizmu: publikacja jest przeglądem i proponuje model funkcjonalny, a nie potwierdza jednego wyjaśnienia dla wszystkich gatunków i siedlisk. W tym modelu nagromadzenie własnego DNA i autotoksyny pomaga wyjaśnić dynamikę grzybni, natomiast układ roślinności wynika ze współdziałania hydrofobowości gleby, fitotoksyczności i stymulacji roślin. Autorzy wprost pozostawiają otwarte pytania o swoistość gatunkową i warunki środowiskowe. Dlatego zdanie o „porzucaniu środka przez własne DNA” powinno brzmieć jako hipoteza syntetyzująca dowody, nie uniwersalny fakt.
Opracowanie własne MykoRadar na podstawie wskazanego źródła. Treści mają charakter informacyjny i nie zastępują konsultacji z ekspertem.